Od wczoraj stałem się szczęśliwym posiadaczem iMaca 24" 2.8 Ghz. Oj tak. Naprawde "szczęśliwym". Maszyna jest niebotyczna w każdym calu. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to oczywiście rewelacyjny wygląd. Wszysto jest pięknie dopracowane i ogólnie piękne. A było to tak...
Dzięki znacznemy dofinansowaniu mojego szefa który uważa że jego pracownicy powinni pracować na Mac-ach, udało mi się złożyc zamowienie na powyższą piękna maszynke w Cortlandzie ze zniżką studencką 10% :) Jak już zamówiłem i przesyłka została przekazana kurierowi to okazało się że komputer nie miesci się na biurku i było potrzebne małe przemeblowanie :) No ale :) W końcu kurier dotarł ze znacznym opóźnieniem bo około 18 no i sie zaczęło. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła to było: Jak oni to robią że tego komputera WOGÓLE nie słychać i jeśli mówie że go nie słychać to naprawde go nie słychac. Chodzi jakby był wyłaczony. Pytam: jak da sie cos takiego zrobic bez giga głośnych wentylatorów to dlaczego PC są wszystkie takie głośne. Jak widać pierwsza wyższośc Mac nad PC :). Kolejno był zachwyt nad jakością obrazu. Bajka. Monitor "glossy" pięknie wyświetla wszystko co sie na nim pojawia. Dalej już też były same och i ach . System szybki. Żadnych zwisów. Mały kreatorek na początku i wszystko śmiga.Jedno kliknięcie pilotem i iMac zamienia się w MediaCenter.Świetna sprawa.
Teraz czas na migracje. Cały czas jeszcze kopiuje dane z dysku windowsowskich poprzez kabel sieciowy żeby migracja była w pełni zakończona. Adobe również jak narazie idzie mi na ręke przy transferze licencji. Podpisałem letter of destruction i mam nadzieje ze niedługo dostane licencje na Fajerłorksa CS3 IE/Mac .
Uprzedzając komentarze sceptyków. Nie mówcie że ten sprzęt nie jest wart tej ceny bo jest. Musicie dopiero go po prostu mieć. Niewystarczy zabawa w iSpocie. Trzeba sie tym troche pobawić osobiście żeby docenic jego zalety.
Teraz czas na trochę minusów. Pierwsza sprawa to jednak mimo wszystko aplikacje.. O ile z resztą sobie poradziłem to jednak na Windowsie miałem wręcz mnóstwo edytorów kodu typu Ked. Tutaj doradzono mi Textmate, który jak zobaczyłem to troche mi uśmiech przybladł. Program jest płatny a bogactwem opcji nie odbiega od przeciętniaka na Windowsie. Może macie jakie alternatywy ? Najlepiej darmowe... Ewentualnie płatne ale naprawde dobre... Coś takiego jak KeD byłoby idealne...
Druga sprawa to mój player sony NWZ-A805. Jak wiadomo sa dosyc zamknięte i da się je obsługiwac tylko poprzez SonicStage którego nijak tutaj szukać... Jakoś to pewnie przeboleje, albo zrobie wirtualizacje Windowsa albo po prostu BootCamp odpale... ale przydałaby się jakas natywna alternatywa...
To chyba tyle... Ukłony w strone osób które dałyby mi jakieś namiary na dobre edytory html... UPDATE:Pare fotek z tej doniosłej chwili
Tym razem będzie o ciekawym narzędziu w fazie Beta. To narzędzie to Dropbox. Zakładając konto w tym serwisie otrzymujemy 2 GB przestrzeni dyskowej. Niby nic takieogo bo np. jako dysky mozemy uzycz przestrzeni na naszych kontach google. Chodzi jednak o sam sposob udostepniania i wymiany danych. Instalujemy aplikacje Dropbox na naszym PC/Mac ktora nam tworzy "wirtualny" folder na naszym dysku, gdzie po prostu wrzucamy pliki. One odrazu są ładowane na serwer o czym informuje nas ikonka nad plikiem. Jesli usuniemy plik z dysku będzie mozna cofnąć jego usuniecie z interfejsu webowego. Ale to tylko początek. Dropbox oferuje nowatorskie wspóldzielenie plików między komputerami np. udostępniasz folder ze swojego "dropboxa" koledze, następnie wrzucasz do niego jakis plik a twój kolega któremu udostepniles ten plik odrazu go ma na swoim dysku jak tylko przejdzie po łączu. Jednym słowem wrzucasz mu go do udostępnionego folderu na dysk bez żadnych zbędnych operacji. Brzmi zawile ? Zobaczcie wideo. Uwaga posiadam 19 zaproszen. Chętni prosze wpisywac maile w komentarzach
Rzygać mi sie chce, bo ile razy wejde na onet w przeciągu ostatniego tygodnia to co widze ? Brendan Fay i Tom Moulton są oburzeni, Brendan Fay i Tom Moulton chcą sie spotkać z prezydentem, Brendan Fay i Tom Moulton jeszcze nie wiedzą czy skierują pozew do sądu, Brendan Fay i Tom Moulton : orędzie połączyło nasze życie z Polską. No kur... ile jeszcze będziemy o tym czytać. Nie mam nic do gejów ale czemu jak zawsze wchodze na portal to widzę wiadomości o jakiejś parze nad wszystkimi pozostałymi wydarzeniami.. Gówno mnie obchodzi ich każdy ruch. Niech sobie żyją ale niech ITI nie wciska na siłe swojej gejowskiej propagandy na każdym kroku... Poniżej z dedykacją do tej notki, bardzo dobra riposta do ostatnich wydarzeń. Jak to sie mówi kobieta pokazała klase.Joanna Najfeld vs Jacek Adler:
Z przyjemnością powracam do mojego cyklu recenzji płyt, które miałem okazje kupić ostatnio. Od niedawna do tego grona zaliczyć już można "Lene Marlin - Lost in a moment". Nad tą płytą nie ma co się rozwodzić zbytnio. Reprezentuje wysoki poziom do jakiego norweska piosenkarka przyzwyczaiła nas już od dłuższego czasu. Nie jest to może tak dobra płyta jak "Another day" ale są na tej płycie tak dobre utwory jak "Leave my mind" (moja ulubiona) oraz inne jak It's true, Wish I could z ciekawym motywem . Dodatkowo dostajemy do rąk wysokiej jakości płyte z bardzo ładną okładką. Na niej umieszczony jest marnej jakości player piosenek. Ma to być niby jakieś zabezpiczenie.. Nie wiem dziwną troche praktyke mają wydawnictwa płytowe.. Prawie na każdej stronie okładki jest ostrzeżenie o zabezpieczeniach przed kopiowaniem.. Tymczasem kilka playerów tylko sprawia problemy z zgrywaniem tego do mp3/wma, a juz Windows Media Playerem da się zgrac wszystko bez problemu. Po co wogole wydawac na to dodatkowe pieniądze. Jak ktoś bedzie chciał to i tak zgra całość na dysk lub skoopiuje z internetu, a kto będzie chciał kupić to kupi płytę. Ehh.. no ale odbiegliśmy od tematu. Lost in a moment to jak zwykle płyta melancholijna wręcz smutna z mocnymi (jak zawsze) tekstami. Swoją drogą chyba bardzo osobistymi. Ponieważ poprzednie jej wydania również bardzo przypadły mi do gustu to i ten krążek nie był wyjątkiem. Bardzo mi się podoba konsekwentna linia którą idzie Lene Marlin. Jej piosenki są wyjątkowe i charakterystyczne. Jeśli usłszymy ją w radiu to nie ma szans pomylić jej z kimś innym . Własnie dlatego Lene robi coraz większą karierę i jest doceniana przez wielu artystów. Gorąco polecam tą płytę. W następnej recenzji - uwaga - Backstreet Boys - Unbreakable .
Na początku, uprzedzając ewentualne bluzgi (sorry jestem już uprzedzony), chciałem zaznaczyć że prezentowana poniżej opinia jest tylko i wyłącznie moim zdaniem i nie ma na celu nikogo obrażać.
Fanem Happysad nie jestem jednak coś w tym zespole jest takiego że słucha tego naprawde dużo osób mimo, pomijania tradycyjnie ich piosenek poprzez duże rozgłośnie radiowe. Moja koleżanka ma na to proste wyjaśnienie. Jest to pewnego rodzaju odrutka na to co słychać codziennie. Rano - "Jest już ciemno" wieczorem nadal "Jest już ciemno".
Do czasu aż usłyszałem ich najnowszą płyte zatytułowaną "Nieprzygoda" wiedziełem po prostu że istnieją. Lubiłem muzyke graną przez nich, słowa mnie już nieco mniej jarały. Jakoś nie pociągały mnie szczeniackie piosenki w stylu "A ja wole marihuane". Mimo wszystko wiele razy wracałem do "A miało być tak pięknie" i paru innych utworów.
Z ciekawością więc ściągnąłem najnowszą płytę z torrenta zatytułowaną "Nieprzygoda". Po przesłuchaniu kilka razy całości wyrwało mi się tylko "Wow - to jest to". A że płyta kosztowała tylko 30 zł to już niebawem trzymałem rozkładaną na trzy części, ciekawą okładke z najnowszym dziełem HappySad.
Musze powiedzieć że merytorycznie - jeśli chodzi o tematyke i ogólne odczucie jest to płyta o wiele bardziej dojrzała od tego co słyszałem poprzednio. Może bardziej spokojna, czasem wręcz melancholijna i smutna ale mocna, mocna w swej wymowie nie tylko poprzez takie utwory jak "Powroty" i "Ludzie chcą usłyszeć wieści złe" ale również jako całokształt. Moim zdaniem jest to pięknie dobrana płyta stanowiąca jedną całość. Każdy znajdzie coś dla siebie. Może niektórzy będą zawiedzeni, bo chyba to nie jest ten sam Happysad co kiedyś ale ja np. ich poprzednich płyt bym nie kupił - tą owszem kupiłem. Zawsze sobie wmawiam że jak coś warte jest swojej ceny to należy na to wyłożyć pieniądze, nawet jak można to mieć za darmo (czyt. z torrenta). Szczerze polecam każdemu kto chce usłyszeć na tej płycie kawałek życia :) Warto
Dzisiaj będzie optymistycznie.Po marnej pracy w miejscowych agencjach reklamowych i nieudanych podbojach Krakowa, nareszcie udało mi się dorwać dobrą prace. W dodatku zdalnie, ze stałym wynagrodzeniem i dla dosyć znanej amerykańskiej firmy. RocketTheme LLC założył jeden z współtwórców Mambo/Joomli który wykonywał całą grafikę dla tego systemu. Jak znalazłem tą pracę ? Próbowałem 2 razy. Znalazłem ogłoszenie na stronie fireworksguruforum.com. Najpierw startowałem na grafika. Za mało się przyłożyłem i przegrałem z brazylijczykiem, chociaż jak mówił mój teraźniejszy szef z ponad 100 zgłoszeń zostałem wytypowany właśnie ja i ten brazylijczyk. Na otarcie łez obiecał mi że za kilka miesiecy bedzie poszukiwać kogoś kto zajmie się troche bardziej kodowaniem, przeróbką szablonów itd. Podobne obietnice słyszałem już nie raz więc nie przywiązywałem do tego zbytnich nadziei. Jednak po kilku miesiącach się odezwałem. Dostałem zadanie do wykonania. Udało mi się pomyślnie przebrnąć kwalifikacje i już 4 miesiąc jestem zdalnym pracownikiem etatowym dla tej firmy. Kontrakt mam podpisany na rok z możliwością przedłużenia. Jak narazie jest super. Czasami cięzko się zmobilizować do pracy. Ale pensja o jaką ciężko byłoby mi nawet w warszawie zawalczyć robi swoje i jak narazie radze sobie dobrze. Polecam szukać roboty na zagranicznych stronach. Ofert jest mnóstwo, a o takie wynagrodzenie, jak tam oferują, ciężko w Polsce.
Tak "tępe" to niestety adekwatne określenie do nawałnicy jaka mnie nawiedziła wskutek dobrego wypozycjonowania słowa Justin Timberlake. Oberwało mi się i to znacznie. Zostałem odsądzony od czci i wiary, zrównany z ziemią i.. ale po kolei Lektura jest przednia. Zaczęło się od Pauliny która mimo wszystko chyba zachowała najwięcej rozsądku, który jednak prysł w kolejnych komentarzach. Szanowna koleżanka z góry założyła że facet nie może ocenić płyty tego ciołka i zagaiła jakże miło
"Nie jestem jakas wielka fanka justina ale przesadzasz dziewczyno…kompromitujesz sie tylko mowiac ze jego fanki sa głupie".
Dalej inteligentnie wytłumaczyła mi, że
kompletnie nie masz słuchu..a pozatym kazdy robi to co lubi wiec nie wiem czemu sie go czepiasz ze zmienił styl,kazdy by tak zrobił kto chce zaistniec w showbiznesie
No ale to był dopiero wstęp.Paulina nie omieszkała mi wytłumaczyć tego i owego na temat przeszlosci justina , n sync, piosenek w rozglosni.
Nie wiem skąd jestes ale moze tam gdzie miszkasz nie lubili nsync bo np.sluchali hip hopu(ktory ja tez uwielbiam)Widzisz podobnie jest z eminemem słuchała go kiedys prawie cała ameryka był na topie ,mozna powiedziec ze dalej go słuchaja bo utor „smack that„z akonem jest swietny ale widzisz w Nowym Yorku (z tamtad wywodzi sie rownirz 50 cent )jhest taka dzielnica jak Bronx tam biali nie maja wstepu i nie słuchaja ani 50centa aniuu eminema ,słuchaja lil Scrapp’ego i lil cool J.wiedz podobnie mogłebyc z twoja dzielnica.
Jak widać Paulina jeszcze była spokojna i wykazywała jakieś tam oznaki intelignecji.Przejdźmy jednak dalej do bohaterów ostatnich miesięcy.Mleczna "Milka" również chciała dodać swoje 3 grosze.
Jestem fanką Justina i właśnie przeczytałam te ‘‘słowa’‘(raczej obelgi)Justin Timberlake to świetny gość.Przystojny ,obdarowany cudownym głosem i mający fajny styl.BARDZO podobają mi się jego piosenki (...) Więc ‘‘znawco muzyki’‘ zastanów się co piszesz bo nie liczy się przeszłość lecz to co jest teraz.Jestem pewna ,że nie umiesz śpiewać tak jak on i nie wyglądasz jak Justin.ZASTANÓW SIĘ CO PISZESZ
Oczywiscie przy okazji obdarowując mnie kilkonastoma wykrzyknikami i wątpliwą przyjemnoscią oglądania tekstu na właczonym Caps Locku. Przejdźmy jednak dalej.
Jak widać nikt nawet nie silił się na zrozumienie tego co pisałem. W związku z czym każdy musiał przedstawic swoje racje. Nie pomagały wytłumaczenia. Wszyscy brnęli coraz głębiej. Anthe postanowiła zadać mi kolejny cios.
Przepraszam, wtrącę. Rozumiem, że każdy ma inny gust, i możesz taką a nie inną opinię wydać o Justinie, ale fragment „tępych nastolatkach” jest nieco przesadzony. Bo ja sama jestem jedną z tych dziewczyn, które słuchają i lubią Timberlake’a, ale do tępych się raczej nie zaliczam. A poza tym, „debilne i kretyńskie utwory”? Nie stać cię było na jakiś bardziej wysublimowany epitet?
No nie stać mnie było, zwłaszcza że wspomniane w wpisie utwory są wyjątkowo debilne i kretyńskie. No ale na to wampirzyca miała już gotową odpowiedź:
dosyc gupie rozumowanie -moze poprostu zazdroscisz sukcesu, talentu …to wszystko …a co do ,,tępych nastlatków’‘ to patrz na siebie a tak pozatym to kazdy ma inne upodobania muzyczne a jesli o tym nie wiesz to najwyrazniej zaliczasz sie do taj grupy …
Napewno strasznie zazdroszcze, nie mogę wręcz żyć z tej zazdrości. Na co odpowiedź miała praktyczna martuska:
Justin jest naprawde spoko i jak napisales o tych tepych nastolatkach to naprawde zal… Ja bardzo lubie Justina i moze uszanuj zdanie innych a co do komentarza Milki to sie z toba zgadzam i chcialabym z Toba pogadac o Justinku jesli bys chciala jak bys mogla podaj gg albo cos pozdrawiam Cie
Ktos aplikuje ? Bo ja podziękuje
Uwaga nadchodzi jedyny facet. Który mnie podsumował jednym zdaniem:
właściciel bloga głupek i tyle.
W miedzyczasie martuska znow chciala klikac z kims na gg. Potem wykazała sie iście mistrzowskim zrozumieniem mojego żartu o wielkiej dupie Justiuna, który wzięła na serio:
Jezeli powiedzialam cos nie tak to sory ale nie musisz mnie tak atakowac i pisac jakis glupot ze justin ma wielka jak godzilla bo to jest jaks bzdura a tak wogole to Justinek ma calkiem fajny tyleczek wiec o co ci chodzi?? pozdro
Rece opadają, ale to jeszcze nie koniec. Zastrzeliła mnie po prostu Karolinas. Niedość że jak większośc komentujących wykazała się zdumiewającą spostrzegawczością i wzięła mnie za laske to jej język niemal w 100% oddaje tytuł tego wpisu.
wrrr…. ten kto to pisał jest jakiś głupi… jestem fanką Justina i to ogromną ale nei w tym rzecz.. myslsiz ze jestes super?1 kurde… te pisoenki ktore wymeinilas sa boskei jak resztaaa.. a to ze ci sie nie podobaja twoja sprawa i to ze ci sie nei podobaja to nei znaczy ze sa beznadziejne Justin to wielka gwiazda bo król popu i jest zajebisty jak tak narzekasz na jego muze to jestem ciekawa czy lepiej bys zaspiewala… ha!2 napewno nie..ja pierdole jak tacy ludzie mnei wkurzaja co ty myslisz ze jestes pepkie mswiata i to co ty uwazasz to innni tez jestes zjebanna justin jest boski a ty glupia i jego plyta jest rewelacyjna i nie tylk oja tak sadze.. watpisz w jego talent napewno ma 100000000 razy wiekszy od twojego zamknelabys ta jape ty pizdo ktora to pisala wrrr… strasznie sie wkurzylam mam ochote ci cos zrobic….wrr…. zjebana szmata jestes
Milutko :) polewałem ze śmiechu dobre 10 minut. No i czy ktoś zakwestionuje że fanki pana T nie są tępe ? Oczywiście że są. Tymbardziej że tej opowieści to tak naprawde początek
A wpis o którym mowa znajduje się tutaj.
Kikosekundowe wideo w którym autorzy wywiadu zadali pytanie Billowi Gates-owi - który produkt dopracowałby bardziej przed publicznym wypuszczeniem go w obieg. Szczera odpowiedź rozbawiła i zaskoczyła chyba wszystkich
Hej hej hej :) Witajcie po długiej przerwie Sporo się działo od czasu jak napisałem ostatnią notkę. W końcu zmieniłem pracę na lepszą, która mi wreszcie - przynajmniej narazie się podoba. To ważny etap w moim życiu gdyż dotychczas moja praca była określana mianem "może być". No ale nie o tym chciałem pisać.
W sieci od dawna był dostępny program DreamMail, który chyba wywodzi się od chińskiego Foxmail ( piszę chyba bo nie mam pewności). Dotąd był dostępny we wszystkich wersjach językowych - oprócz polskiej. Za sprawą Janusza Grzybka, od niedawna możecie oglądać oficjalną stronę programu w języku polskim oraz pobrać pełną wersję tego klienta plus oficjalne spolszczenie . Autor polskiej wersji językowej wykonał naprawdę świetną robotę czego efekty możecie sprawdzić sami. Jest to idalne zastępstwo dla programu OutlookExpress. Niedość że bije swojego konkurenta na głowe pod wzgledem funkcjonalności to jeszcze Dreammail proponuje nam kilka innych ciekawych funkcji bardziej znanych lub też mniej znanych z innych klientów pocztowych. Chcecie zobaczyć jak to wygląda ? Prosze bardzo. Oto zrzuty ekranu. Zapraszam również na polski dział forum poświęcony naszej rodzimej wersji językowej. Więcej już nie zachęcam Miłego testowania. Każdy feedback mile widziany.
Aha, byłbym zapomniał. Program chwilowo nie obsługuje kodowania UTF-8, więc czasami mogą wystąpić pewne problemy z polskimi literami, wiecej o tym problemie tutaj. Powodzenia.