Longhorn Reloaded - co to takiego ?

26 maja 2007, 17:08:07 Kategoria: Ogólne , Oprogramowanie

Longhorn Reloaded to modyfikacja wersji alpha systemu Windows wypuszczonego pod nazwą kodową "Longhorn" w wersji - 6.0.4074. System tworzony jest przez grupę fanatyków (14 latka,17 latka i paru innych :D) i ma za zadanie kontynuacje wersji 6.0.4074, która wg. nich była tworzona w dobrym kierunku i zarzucona niesłusznie. Systemu nie testowałem. Jest dostępny na oficjalnej stronie projektu. Osobiście uważam że jego żywot skończy się tak szybko jak jego powstanie, a czas którzy twórcy poświęcają na modyfikacje, mogliby przenaczyć na coś innego. W longhorn reloaded nie zarzucono nawet nazewnictwa. Wszędzie widnieje nazwa i loga Microsoftu, i o ile pierwsze opinie wydane przez przedstawicieli M$ są bardzo wyważone i łagodne, to w miare jak Longhorn reloaded stanie sie popularny, wtedy szybko zniknie ze sceny i podzieli los taki jak np. kiedyś projekt Rhapsody.. Twórcy kwestię legalności zbywają stwierdzeniem że 6.0.4074 to już abandonware i nic M$ do tego :D. Jakież dziecinne tłumaczenie... Mimo wszystko wypróbuję to tylko jak wrócę do domu :)

Dla zainteresowanych:

Komentarze  1 komentarz  Trackback  Trackback

Piraci z Karaibów - Na krańcu świata

26 maja 2007, 16:49:23 Kategoria: Ogólne , Rozrywka

Wczoraj miałem okazję obejrzeć trzecią już odsłonę Piratów z Karaibów o wymownie brzmiącej nazwie - "Na krańcu świata". Osobiście uważam że film jest już mocno przesadzony. O ile całość zaczyna się bardzo nastrojowo i ciekawie. A sama pieśń śpiewana przez skazańców przyprawia o dreszcz emocji, o tyle potem jest już bez rewelacji. Momentami w kinie niektórzy nawet zaczęli ziewać. Głównym minusem tej produkcji jest bardzo słaby scenariusz. Autorzy chcieli w tej części zmieścić wszystko co pirackie, tak że czasami wychodzi chaos i masa niepotrzebnych wątków, a już scena w Luku Davy'ego Jonesa to kompletne przegięcie. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia jak tysiące krabów zapieprzało z czarną perłą na grzbiecie. Jestem pewien że twórcy filmu przednio się bawili wypuszczając "Na krańcu świata". Na nieszczęście dla widzów wyszło to tak umiarkowanie. To nie jest już ten humor co w pierwszej czy nawet w drugiej części. Zdecydowanie czegoś brakuje. No ale... nie czepiajmy się. Sam film jest dopracowany w 100% od strony technicznej jak i wizualnej.Zakończenie też jest całkiem przyjemne, chociaż można odnieść wrażenie, że zostało tak skonstruowane, że w razie jakby opinie o tej części byłyby w większości pozytywne, to zakończenie pozostawia furtke do części 4 :). Całości dopełnia rewelacyjna ścieżka dźwiękowa( niektórzy uważają że zbyt pompatyczna - mi sie podoba) i charakterystyczny temat. Mimo wszystko, jeśli nie jesteście zdecydowanymi fanami filmów o piratach to bilet do kina polecam przeznaczyć na co innego, a sam film obejrzeć kiedy indziej na DVD, bo nie jest to nic nadzwyczajnego. Ot produkcja wypuszczona na bazie sukcesów poprzednich części. Nie do końca udana...

Komentarze  24 komentarze  Trackback  Trackback

Ubuntu Feisty Fawn - Znowu porażka...

18 maja 2007, 00:16:21 Kategoria: Ogólne

Jak wcześniej pisałem, postanowiłem dać szansę Ubuntu Feisty Fawn, słysząc że wiele dobrego sie dzieje w tej dystrybucji, od wydania pierwszej edycji. Na początku rzeczywiście byłem ujęty powierzchownym dopracowaniem systemu. Ładny wygląd, automatyczne aktualizacje. Wszystko wyglądało tak jakoś profesjonalnie. Do czasu kiedy zacząłem na poważnie używać tego systemu do najzwyklejszych czynności. Pierwsze to zainstalowałem WINE. Instalator utworzył mi przydatne linki w menu startowym i w preferencjach systemu. Trzy dni później te pozycje menu magicznie ... zniknęły. Cóż przebolałem to. Zainstalowałem sobie dla próby Flasha 8 i Fireworksa 8. Obydwa programy instalują się bez większych problemów. Gorzej z wydajnością. Chodzą w sumie o połowe wolniej co odpowiedniki windowsowe. No ale to również da sie przeboleć. W końcu wymienione programy zostały napisane dla Windowsa. Cyrki zaczęły się później. Mam dwie karty dźwiękowe. Obydwie to stare soundblastery 128 PCI. Oczywiście Ubuntu wykrył mi je bez problemu. Cuda nad monitorem zacząły sie dopiero jak zapragnąłem zmienić domyślne ustawienia dla karty która miała być przewodnią w systemie. Zacząłe sie loteria. Jednego dnia jak włączałem Ubuntu to główną kartą była jedna z soundblasterów, nastepnego dnia druga. I tak w kółko. Nic to. Zachciało mi sie ogląać film na DVD. Raz że na pięciu programach wogóle to nie było możliwe, to jak już jakimś cudem udało mi sie uruchomić film na DVD, to połowa działała na jednej karcie dźwiękowej, a połowa na drugiej. Zacząłem być zły. Kolejnego pięknego dnia zaczęło mi sie krzaczyć Evolution. Nagle zaczęły wyskakiwać mi jakieś dziwne komunikaty, mimo że poczta sie odbierała i wysyłała. To też byłem w stanie znieść. Pomyślałem o instalacji Opery. Był to błąd. To jak ten program działa na ubuintu - to woła o pomste do nieba. Niedość że pożera znaczną częśc zasobów to jeszcze, jest przeraźliwie wolna, nie zapamiętuje logowania na joggerze, rss-y działają strasznie topornie, i ogólnie tragedia. Jedym słowem po dłuższej walce z linuksem, poddałem się i wróciłem do mojej niebieskie windy. Windows XP jest jaki jest ale przynajmniej nie zdarzają sie cuda przed monitorem. Dla mnie Ubuntu to pomyłka. Twórcom tego systemu polecam testoweanie tego produktu w taki sposób; przed każdą nową odsłoną niech dadzą płytke kompletnym nowicjuszom i niech notują przeszkody na jakie oni napotkają. Wtedy ten system ma szansce coś zawalczyć... Takie jest moje subiektywne zdanie. Prawda jest taka że wole zainwestować te kilkaset złotych w Windowsa niż mieć za darmo Ubuntu.. przynajmniej narazie.

Komentarze  5 komentarzy  Trackback  Trackback

Triale do CS3 już są !

09 maja 2007, 18:05:14 Kategoria: Internet , Ogólne , Oprogramowanie

Pojawiły się wersje 30 dniowe najnowszych pakietów graficznych Adobe. Polecam szczególnie oczywiście Flash-a i Fireworks-a. Dużo zmian w obu programach. W tym pierwszym praktycznie rewolucja.No i Action Script 3. Będzie się czego uczyć :/ . Poniżej szybkie linki: Teraz trzeba jeszcze sprawić aby to działało na linuksie :D . Szczególnie Fireworks CS3.

Komentarze  Dodaj komentarz  Trackback  Trackback

Moja przygoda z Ubuntu Feisty Fawn

09 maja 2007, 17:57:36 Kategoria: Ogólne , Oprogramowanie

Moje ostatnie poważne podejście do Linuksa to była pierwsza odsłona Ubuntu. Pamiętam - z głupa zamówiłem 10 płytek na stronie producenta, kiedy jeszcze mało kto o tym wiedział. Byłem bardzo zaskoczony gdy pewnego pięknego dnia 10 ładnych krążków wylądowało na moim biurku. Wtedy kilka sprzedałem na allegro, po 10 zł (!!) każda a resztę rozdałem znajomym. Idąc za ciosem zamówiłem kolejne 50 z myślą o ubiciu interesu na aukcjach, jednak popularność ubuntu wzrastała i płytki nie schodziły już tak dobrze. Zmieniłem taktyke i rozdałem wszystkie 50 płytek w szkole :). Potem sam zacząłem testować ten system. Doprowadził mnie do białej gorączki. Dyski sie nie montowały automatycznie przy starcie. Mp3 sie nie odtwarzało. DivX nie działały. Tekstowa instalacja. Chaos na forach. Ludzie odsyłali do wątków w których było wytłumaczone jak instalować biblioteki do mp3, z tymże po kilku dniach była aktualizacja repozytoriów i część poradników była przestarzała. Po kilku dniach wywaliłem ten system ze złością aby nie dać mu już więcej szans. Jeszcze żaden linux wtedy nie był dla mnie tak toporny. Od tego czasu bawiłem sie jeszcze tylko PC-Linux Os, aż w końcu zarzuciłem linuksa całkowicie. Do przedwczoraj. Zerknąłem na stronkę WineHQ i patrze a tam Fireworks 8 śmiga na Ubuntu Feisty. Czym prędzej zasysam najnowsze Ubuntu. Wkładam płytke do czytnika. No i patrze i patrze. Bootloader graficzny, ładnie. Piękny pulpit, temat , ikon. Przyjemnie. Instalka na pulpicie. Rewelacja. 7 kroków, import profilu z Windy. Kurde , siódme niebo. Instalacja trwała jakieś 20 minut. Mogli jeszcze tylko dokładniej wyjaśnić proces instalowania gruba, bo bym sobie o mało co nadpisał MBR na głównym dysku. Na szczescie tylko musiałem pogłowić sie ile to jest hd0 czy to jest to samo co hda1? Dobrze że to rozgryzłem. Żółtodzioby napewno miałyby problem. Uruchomiłem mojego Ubuntu. Rewelacja. Automatyczne aktualizacje. Ciekawy menedżer repozytoriów. Automatyczna instalacja spornych kodeków. Kurde .. to nie może być Ubuntu :D. Zainstalowałem winiaka, zainstalowałem Fireworksa, skonfigurowałem sobie środowkisko bezproblemowo i mam całkiem fajny system. Tylko niech jeszcze zrobią coś z tym Gnome. Dalej jest to środkowisko w pewien sposób bardziej utrudniające życie niż ułatwiające.Dobrze że jest szybsze niż KDE, ale jak zrobić taką prostą rzecz jak skrót do folderu na partycji NTFS ? Tylko przez konsole za pomocą "ln" ? Przecież to taka podstawa a tego dotąd nie rozwiązali... , duży minus... , ale może sie myle. Przecież o Ubuntu wiem tyle co nic :) Będe dalej go zgłębiał. Jest już przyjemnie, a pomyśleć co będzie np. za rok. Ciepły dreszczyk mnie przechodzi.

Komentarze  13 komentarzy  Trackback  Trackback

Adobe Fireworks 8 - działa na Ubuntu !

07 maja 2007, 03:42:50 Kategoria: Ogólne

Przyznam się że troche przespałem to co sie dzieje ostatnio w światku linuksowym. Natomiast dzieje się wiele. O ile fakt pojawienia się nowego Ubuntu nie zrobił na mnie wrażenia, bo już wcześniej dystrybucja ta strasznie działała mi na nerwy, o tyle niezaprzeczalny fakt działania Fireworks 8 na Wine zainteresował mnie niebywale. Jak widać chłopaki z WineHQ, nie obijali się w przeciwieństwie do kolegów z Codeweavers, i aktualnie jesteśmy w stanie bezproblemowo zainstalować i uruchomić Adobe Fireworks 8 za pomocą Wine na systemie operacyjnym Linux. Ja do testów użyłem najnowszego Ubuntu Feisty Fawn. Zainstalowałem Wine, odpaliłem instalator Triala dla Fireworks 8 i po kilku chwilach miałem zainstalowane Adobe Fireworks na moje świeżej dystrybucji. Program działa bezproblemowo. Czasami szybciej, czasami wolniej niż na Windows XP, ale z pewnością nadaje się już do poważnej roboty. Jedyne niedogodności jakie zauważyłem to to że po aplikacji filtra, nie możemy na niego kliknąć ponownie, oraz przy edycji ustawień danego efektu poruszenie okienkiem dialogowym spowoduje zamazanie całkowite okna. Więcej błędów narazie nie stwierdzono. Zaleca sie zainstalowanie czcionek windowsowskich wczesniej. Na zachęte zrzut ekranu.

Komentarze  Dodaj komentarz  Trackback  Trackback

Cieszyć się życiem i muzyką :)

23 kwietnia 2007, 23:57:20 Kategoria: Ogólne

Gość jeździ po całym świecie i tańczy :) Niektóre momenty są wyjątkowo zabawne :) Polecam. Dodatkowo fajny kawałek leci w tle.

Komentarze  Dodaj komentarz  Trackback  Trackback

Jestem dumny że żyję w tym kraju :)

18 kwietnia 2007, 19:31:32 Kategoria: Ogólne , Rozrywka

Dla takich chwil warto żyć. Mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce i na Ukrainie. To fantastyczna wiadomość. Dzisiaj jestem wyjątkowo radosny i długo jeszcze będę. Wiadomo - jest ciężko w tym kraju, trudno z pracą, pieniędzmi, ale takie chwile jak ta sprawiają że warto żyć tutaj, mieszkać i pracować. To wspaniały kraj pełen wspaniałych ludzi. Trzeba tylko to odkryć. Euro 2012 będzie tą szansą :) - szansą żeby obcokrajowcy poznali nas z innej - lepszej strony. Dla Ukrainy będzie to krok ku stabilizacji politycznej i szansa na nabranie wiatru w żagle ku lepszemu rozwojowi. Oby więcej takich chwil. Mam nadzieje że nie zmarnujemy tej okazji. Teraz czas na mobilizacje i ciężką pracę. Cel - obrócenie solidnych planów w czyn ! Deadline - 2012 rok ! Do boju Polsko i Ukraino :)

Komentarze  2 komentarze  Trackback  Trackback

Euro 2012 - Polska i Ukraina - trzymamy kciuki !

16 kwietnia 2007, 19:41:24 Kategoria: Ogólne

Już pojutrze dowiemy się czy Polska i Ukraina zorganizują mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Miejmy nadzieje że tak i gorąco będe kibicował naszej delegacji aby udało im się przekonać wszystkich kogo trzeba. Na początku nikt nie dawał nam szans. Teraz opinie są podzielone. Nie brak optymizmu. W zorganizowanie Euro 2012 zaangażowało się już wiele firm, osób, a co będzie później. Z całej siły trzymam kciuki. Byłoby to coś wspaniałego. Idealny prezent w związku z moimi 23 urodzinami. Powodzenia Polsko i Ukraino !! :)

Komentarze  3 komentarze  Trackback  Trackback

Brian Littrell - Welcome Home

11 kwietnia 2007, 03:44:55 Kategoria: Muzyka , Ogólne

Na zakończenie pracowitej nocy chciałem napisać o płycie, o której większość z was na 99% nie słyszała. Mowa o krążku Brian-a Littrell-a - Welcome Home. Jest to bardzo nastrojowy, pogodny album utrzymany w klimacie gospel. Szczególnie chciałbym zainteresować was utworami Gone without goodbye, Grace of my life oraz Jesus loves you. Są to piosenki zarówno ładne jeśli chodzi o melodię, jaki i o słowa. Przyznam się że ile razy mam okazję słuchać tej płyty ,zawsze jakoś optymistycznie nastawia mnie ona do życia :).Brian śpiewa o miłości, o Bogu, czyli o wszystkim co piękne i nigdy do końca niezgłębione :) Polecam posłuchać tym, którzy lubią czasami coś innego i nieznanego. :)

Komentarze  1 komentarz  Trackback  Trackback

  

Portfolio Email